Pamiętasz, czas kiedy zaczęłaś manifestować swoją osobowość poprzez próby kreowania przestrzeni, która Cię otaczała? Ja doskonale pamiętam moment kiedy wytapetowałam całą ścianę plakatami z „Bravo” i „Popcornu”, chwyciłam za pędzel i pomalowałam szafę na niebiesko, a ściany na żółto tworząc swój mały, prywatny świat. Potem przyszedł czas na mazanie po ścianach, na których podpisywali się znajomi, a potem pojawiły się jeszcze czarne nietoperze… 😀

Przychodzi taki moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że przestrzeń, która Cię otacza może być nośnikiem informacji, które chcesz światu przekazać o sobie. Jak wyglądał Twój pokój gdy miałaś 15 lat? Co chciałaś przez niego powiedzieć?

A jak teraz wygląda Twój dom? Jest bardzo TWÓJ czy raczej jest wypadkową obecnie panujących trendów, ale niewiele mówi Tobie?

Zamknij oczy i spróbuj sobie wyobrazić swój wymarzony pokój, odrzuć wszelkie ograniczenia, niech będzie tak bardzo TWÓJ, jak tylko to możliwe. Może być cały złoty, albo cały czarny, może mieć królewskie łoże, albo ascetyczne biurko, albo jedno i drugie. Jaki jest? Na jakie Twoje potrzeby odpowiada?

Czy Twój obecny dom jest spójny z Twoją wizją, zbliżony do niej, czy jest skrajnie różny? Dlaczego?

Jeśli Twój obecny dom jest jednocześnie tym wymarzonym – wspaniale! Udało Ci się stworzyć przestrzeń, która prawdopodobnie odpowiada Twoim potrzebom i świetnie się w niej czujesz.

Co jednak, gdy Twoja wizja mocno odbiega od Tego co Cię otacza? Może powiesz – bo mąż, bo dzieci, bo pieniądze, bo metraż, bo… Masz rację, pogodzenie potrzeb wszystkich członków rodziny bywa trudne (ale możliwe!). I to właściwie najtrudniejsza kwestia. Wszystkie inne da się zgrabnie ominąć i zrealizować swoją wizję.

Jakiś czas temu pracowałam nad domem pewnej pary. Dom był już umeblowany, ale brakowało w nim „tego czegoś” i to „coś” miałam w niego tchnąć. Styl nowoczesny, biel, beż, połysk, halogeny, proste formy. Nadszedł czas na przejrzenie inspiracji klientki. Gdy otwierałam każde kolejne zdjęcie moje oczy robiły się większe i większe 🙂 Każde z nich przedstawiało lawendę, różyczki, wiklinę i inne sielsko-prowansalskie klimaty. Myślę sobie – „ale jak?”, „dlaczego?” „o co tu chodzi?” Z jakiegoś powodu moja klientka nie mieszkała w domu, który był realizacją jej pragnień. Różyczkowo-lawendowa aranżacja w nowoczesnym wnętrzu zgrzytałaby jak piasek między zębami, ale bardzo chciałam żeby moja klientka miała w nim choć trochę swojego świata. Rozwiązaniem było stworzenie bazy kolorystycznej z lawendy, choć ona sama się nie pojawiła. Postanowiłam jednak pójść o krok dalej. Znalazłyśmy w domu kącik, który przeznaczyłyśmy na mini-biuro i tutaj pełne romantyczno-lawendowe szaleństwo 🙂 I pojawił się zachwyt, a w oku łezka. Mission comleted!

Jeśli z jakiego powodu nie możesz z pełnym rozmachem zrealizować swojej wizji, zastanów się jak możesz ją zaszczepić w swoim domu. Uważaj na łączenie różnych stylów, bo do tego potrzeba nie lada wyczucia, a bardzo łatwo stworzyć niestrawną mieszankę.

Jeśli wiesz, że połączenie nie jest możliwe znajdź sobie kawałek swojej przestrzeni i zaaranżuj ją zgodnie ze swoimi marzeniami.

We mnie na przykład, nieustannie odzywa się mała dziewczynka, której oczy świecą się na widok nowych kredek i innych biurowych świecidełek. I w dodatku mogłabym zamieszkać w małym różowo-miętowym domku ze złotymi drzwiczkami 🙂 Czy tak właśnie wygląda mój dom? Nie! Mieszkam z 3 facetami, którzy nie podzielają moich pastelowych marzeń 😀 Ale jak tylko mogę to przemycam swoje wizje do naszych wnętrz, czy to pod postacią poduszki, kwiatka czy kubka. No i przede wszystkim moje miejsce pracy to absolutnie MOJA przestrzeń. Nawet jeśli czasem wygląda jakby pracowała przy nim 12-letnia projektantka 😀 Chociaż komputer mam czarno-czarny 😛

Idzie wiosna – to dobry czas na realizację swojej wizji! Jaka jest Twoja?